Dzieci i spółka

O rodzinie w perspektywie sensu i 3 przewrotnych ćwiczeń

Bez kategorii Dzieci i spółka Opowieści terapeutyczne

Lubię się zajmować pytaniami/rozważaniami dotyczącymi systemów rodzinnych. Często badam drzewa rodowe, aby odkryć, zobaczyć powtarzalne schematy, podobne układy, zdekodować przesłania i dotrzeć do ich źródła. Lub przeczucia tego źródła, bo samo gdybanie, stawianie pytań, dociekanie z poziomu świadka porusza energią rodu i często przynosi ulgę lub uzdrowienie. Tkwienie w swoim rodowym miejscu bez refleksji, kim […]

O rodzinie w perspektywie sensu i 3 przewrotnych ćwiczeń Czytaj więcej »

Prawdziwa natura błękitu

Dzieci i spółka Opowieści terapeutyczne Opowieści z życia

Ewka powiedziała, że nadal rośnie. I że tak będzie rosła do 18 roku życia. Interesowło ją tylko jak często w ciągu dnia rośnie i czy jest jakaś adekwatna miarka, która to pokaże, bo ta od myszki Elinki skończyła się na 130 cm. To z kolei wyzwoliło moją refleksję. Ja już nie rosnę. Za każdym razem

Prawdziwa natura błękitu Czytaj więcej »

Tygrys i Dzieci

Dzieci i spółka

Weszłam do klubu fitness. Za kontuarem stała uśmiechająca się trenerka. Na sofach siedziały dwie stałe bywalczynie: obydwie drobne, chude do kości z zaciętymi twarzami. Różniły się jednym pokoleniem, wyglądały jak siostry. Usiadłam. – Co to znaczy, że dziecku nie można dać klapsa? – zapytała jedna drugą. – Jak dziecko jest nieznośne to powinno dostać w

Tygrys i Dzieci Czytaj więcej »

Bycie Matką 24/7

Dzieci i spółka

Zaczęło się bardzo niewinnie. W sobotę czytałam dalszy ciąg książki Córki i Ojcowie w analizie jungowskiej. To już kolejny raz, ale że ja najwyraźniej lubię robić rzeczy po dwa albo po trzy razy (zamierzona autoagresja), więc po latach wróciłam do lektury. Czytałam właśnie fragment o amazonce i jej wewnętrznym gniewnym chłopcu, Triksterze który wyrzuca kobiety

Bycie Matką 24/7 Czytaj więcej »

Stare drogi nie otwierają nowych drzwi

Dzieci i spółka Opowieści magiczne Opowieści terapeutyczne Opowieści z życia

Poszłyśmy w trójkę przez mleczny, wilgotny, wieczorny Kraków: ja, Ewcia i Iga. Ludzie nas mijali rozmawiając w różnych językach świata. Na Szlaku, długim w naszym tempie jak droga do Santiago de Compostella, co chwilę błyszczały światłem malutkie sklepiki z leciwymi sprzedawcami. – Jak to się stało, że oni jeszcze są? – zastanawiałam się. Że jakoś

Stare drogi nie otwierają nowych drzwi Czytaj więcej »