Prawdziwa natura błękitu

Ewka powiedziała, że nadal rośnie. I że tak będzie rosła do 18 roku życia. Interesowło ją tylko jak często w ciągu dnia rośnie i czy jest jakaś adekwatna miarka, która to pokaże, bo ta od myszki Elinki skończyła się na 130 cm.

To z kolei wyzwoliło moją refleksję. Ja już nie rosnę. Za każdym razem kiedy kupuję krem w sklepie usiłuję sięgnąć po ten oznaczony symbolem 30+, łagodnie zapominając, że cyfra trzy przekształciła się jakiś czas temu na trzy i pół a teraz zmierza w stronę cztery. To tłumaczy dlaczego część kremów w mojej łazience nie działa jak należy.

Bo myślę, tak między nami mówiąc, że nie chodzi tutaj o zwodnicze reklamy i obłudny marketing. Z czasem patrzę na to wszystko z przymrużeniem oka, jak na zabawy dużych dzieci, które tak naprawdę nie mają znaczenia.

Dzisiaj rano też pomyślałam, że zabawy przedświąteczne kończą się powoli. Mam o połowę mniej listów zachęcających do kupna, oferujących zniżki i wykazujących niezbędność mojej aktywności komercyjnej – „Kupuję więc jestem”.

Zatem stanęło na tym, że Ewka nadal rośnie i mimo, że robi się coraz starsza jest po stronie wchodzenia w życie.

Ja już nie rosnę i właściwie schodzę powoli z mostu w stronę różanych ogrodów. Ewka zastanawia się czy będę robić się coraz mniejsza. Tak, Ewciu. Zupełnie malutka, jak lady birch siadająca na opuszku palca. I nawet wiem ile będę ważyła – 41 gramów. Dokładnie.

Następnie porozmawiałyśmy chwilę o zębach. Okazało się, że Ewce nadal rosną a mnie już nie. A kiedy mi wypadną, będę musiała załatwić sobie jakieś zastępcze. Ewka oferuje swoje wampirze. Jedynym ich minusem jest fakt, że trzeba je zdejmować do jedzenia.

No trudno. Specjaliści już dawno mi powiedzieli, że powinnam ograniczyć chleb i wszystko co chrupkie i suche. Może czas się przyzwyczajać.

Zmienia się także świadomość mojej córki. Kiedy dzisiaj przygotowywałam gwiazdkowy prezent dla Pawła, szukałam karteczki i długopisu, żeby napisać dedykację.

Ewka popatrzyła uważnie i zapytała: szukasz samoprzylepnej karteczki i zielonego pisaka (tak Mikołaj w tym roku opisał prezenty..).

Udałam, że nie rozumiem jej pytania a ona się uśmiechnęła i zaakceptowała, że święty Mikołaj ma jeszcze jeden rok do emerytury.

Na karteczce z dedykacją próbowałam narysować gwiazdę betlejemską. Niestety, nie umiem rysować gwiazd. Rysuję za to znakomicie pentagramy. Narysowałam więc pentagram i dorysowałam do niego coś na kształt ogonu komety.

Ewcia skwapliwie skopiowała pentagram i będzie nim teraz ozdabiać rysunki w zeszycie do religii. Tak w naszym domu narodził się New Age.

Puszczam moje przywiązanie do siebie jako pewnego wyobrażenia czy też reprezentacji na rzecz akceptacji przepływu życia. Rozpływam się w nim, robiąc wydech do samego końca, tak jak radzi Aleksander Lowen i nie biorę natychmiastowego wdechu. Czekam, aż pojawi się samoistnie.

Tak jak moja prawdziwa natura. Damy poza połową mostu, która widzi z oddali piękny brzeg, ale zatrzymuje się w połowie drogi, zapatrzona w błękit i światło.

The lady with deep purple in her heart.

Napisane 12 lat temu czyli w grudniu 2012

Magda Skomro

Obraz: Gustav Klimt (Austrian 1862-1918)

” Lady with a fan ” 1917

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *