REFLEKSJE OKOŁO PRAKTYKI JOGI I ŻYCIA

„Nie ma znaczenia, jak głęboko wejdziesz w asanę. Liczy się to, kim jesteś będąc w niej.”

— Max Strom

Praktyka jogi nie polega na osiąganiu, tylko na byciu w procesie — przyjmowaniu zarówno tego, co płynie, jak i tego, co stawia opór, oraz działaniu dokładnie z miejsca, w którym jesteśmy. Dokładnie tak samo jak praktykowanie życia.

Dzisiaj po raz kolejny zakończyłam cykl nauczania jogi. Kiedy sama ćwiczę lub kiedy obserwuję i pomagam Osobom uczestniczącym w zajęciach mam dużo czasu na autorefleksję, na myśli które przypływają i odpływają, zupełnie jak niewielkie, białe fale na niebieskim morzu, które często towarzyszą moim Klientom w trakcie seansów hipnozy. Fale przypływają i odpływają, tak samo jak myśli które przychodzą i odchodzą, bo nie ma co zaprzeczać, że kiedy coś robimy to jednocześnie możemy myśleć o różnych rzeczach. I jeśli tylko uznamy ten proces, podobnie jak nasze trudności czy niemożności: zarówno w jodze jak i w życiu, to łatwiej jest nam siebie zobaczyć w całości i zaakceptować. A z tej akceptacji rodzi się akceptacja innych: z ich wadami, kłopotami i ograniczeniami. Pojawia się większy spokój. 

Świat współcześnie wymusza na nas fragmentaryzację i specjalizację. Rozdrabniając życie na coraz mniejsze, coraz bardziej odrębne części tracimy całość i tracimy przepływ energii, która pozwala nam odzyskiwać siebie kiedy znikamy lub wzmacniać tam gdzie tego potrzebujemy. Kiedy przychodzisz na jogę nie przychodzisz do nauczyciela, który zajmuje się tylko pozycjami stojącymi lub tylko balansami, nie wybierasz: będę robić tylko skręty bo to lubię, ale wygięć do tyłu nie bo są nudne i męczące. Przychodzisz na całość. Zresztą podobnie jest z życiem: możesz próbować wybierać, albo udawać że czegoś nie ma, jednak nie da się uciekać w nieskończoność.

W praktyce jogi, w tym co się dzieje kiedy napotykasz na swoją asanę niemożliwą (teraz lub w takiej formie) możesz łatwo zrobić przegląd swoich postaw życiowych: tego co sądzisz o sobie kiedy Ci coś nie wychodzi, o innych kiedy wtedy na Ciebie patrzą, o swoich możliwościach. Możesz przypomnieć sobie setki sytuacji, rozliczyć na raz porażki i sukcesy, cokolwiek znaczą a później wrócić do praktyki jogi i tego co się dzieje z Tobą na macie.

„Nie praktykujemy, by rzeczy były doskonałe… lecz by zobaczyć, że już są takie, jakie są.”

— Jon Kabat-Zinn 

W ostatnich dziesięcioleciach doświadczamy kryzysu duchowości, odchodząc od struktur religijnych gubimy się pomiędzy dramatycznym trójkątem niepewnego ateizmu, sztywnej tradycyjnej religijności i New Age’owskiej swobody gdzie anioły jak sowy latają nocą dookoła naszych domów, szukając komina żeby nam zrzucić jakiś dar lub prezent od Boga. Ciężko nam uznać własną odpowiedzialność w tworzeniu sensu i głębi życia, trudno uznać że istnieje wiele rzeczy i zjawisk których nie wytłumaczy ani nauka ani religia i że jednocześnie one są i dotyczą nas w różnych, często kluczowych obszarach. Z tego poziomu próbujemy odrzeć jogę z tego czym jest: całościowym systemem w którym ćwiczenia na macie są tylko częścią większej całości. Robimy z jogi praktykę głębokiego rozciągania, kolejny zestaw ćwiczeń na poszczególne mięśnie, roller antystresowy lub przedstawiamy w formie barwnego baletowego przedstawienia, gdzie panny w luźnych kosztownych strojach i wysportowani umięsnieni chłopcy w obcisłych leginsach wyginają swoje ciała w rytm muzyki, bo przecież kiedy panuje cisza to budzą się demony. Więc najlepiej jest je zagłuszyć i po problemie.

„Musicie sami odkryć własne ograniczenia… i z tego punktu zacząć budować siebie.”

— B.K.S. Iyengar 

Tylko jak to w życiu, czy jesteście na to gotowi? Lub czy kiedyś będziecie?

Tekst: Magda Skomro

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *