Specyficznym rodzajem radości, który dość często rozpoznaję w świecie jest radość z tego, że jest dobrze, bo “mogło być gorzej”. To dyskretne porównanie ma sprawić, że znikną wątpliwości wynikające z doświadczenia tu i teraz na rzecz hipotetycznej wartości tego co by mogło nam się przydarzyć.
Ten rodzaj radości, z moich obserwacji wynika, może przyjmować następujące funkcje:
pocieszenia, np. Och! będziemy czekać tylko 20 minut na autobus a jest niedziela. Mogło być gorzej.
personalnego moralnego wsparcia: on nie jest taki zły, mogłaś trafić na gorszego.
usprawiedliwienia: w takiej sytuacji jak ta to i tak dobrze, że chociaż nam jedzenie podali.
przewrotnej wdzięczności: inni mają gorzej ode mnie (np. w korku w lecie kiedy Ty akurat masz sprawną klimatyzację)
ulgi: lepsza taka rodzina niż żadna
I tak dalej.
Wszystkie wymienione wcześniej funkcje chętnie służą naszym różnym mechanizmom obronnym, chociażby takim jak racjonalizacja, intelektualizacja, anulowanie, przemieszczenie czy zaprzeczenie. A mechanizmy jak nazwa wskazuje mają nas bronić, nie ujawniać, rozmywać a wszystko po to abyśmy mogli przetrwać.
Jednak aktualne pozostaje pytanie czy chodzi nam o to aby przetrwać czy o to aby rzeczywiście czuć zadowolenie z życia. Tego które toczy się w tym momencie.
Gdyby tak usunąć sprawnie działające mechanizmy z podanych przykładów mogłoby się okazać że:
Nie chcę czekać kolejnych 20 minut aż ten autobus przyjedzie. Od dzisiaj nie zakładam, że autobusy jeżdżą często, tylko to sprawdzam.
Nie interesuje mnie związek, w którym nie dogaduję się z Partnerem. Życie jest za krótkie żeby wzdychać i narzekać na spotkaniach ze znajomymi, to nic nie zmienia.
Nie podoba mi się sposób w jaki mnie tutaj traktują. To że dostałam jedzenie nie usprawiedliwia innych sytuacji. Wyciągam wnioski i działam.
Jestem zmęczona, mam dość spędzania czasu na staniu w korkach kiedy mogłabym robić coś innego. Może warto popracować nad harmonogramem lub zastanowić się czy przypadkiem w takich sytuacjach moje straty nie przewyższają korzyści. Jeśli tak, co mam do zrobienia?
Chcę relacji gdzie czuje się ważna i brana pod uwagę. Chcę to samo dawać w zamian. Będę szukać ludzi, którzy mają podobnie. Mam prawo czuć złość kiedy nie jestem traktowana z szacunkiem i kiedy nie mogę liczyć na wsparcie. Nie jestem od spełniania oczekiwań innych Osób. Nie jestem też odpowiedzialna za Ich uczucia.
Jest tylko jedno “ale”.
Każde z tych nowych zdań wymaga szczerości wobec samego siebie/samej siebie, odpowiedzi na pytanie czego ja właściwie chcę w życiu i czy moje działania/decyzje mnie tam prowadzą.
To stanięcie w prawdzie może być szalenie trudne i niewygodne. Będzie też prawdopodobnie prowadzić do większych i mniejszych zmian.
Być może stracimy w ten sposób bezpowrotnie szalki wagi “lepsze-gorsze” na rzecz “chcę-nie chcę”, “lubię- nie lubię”. A czasami wybieram, nawet jak coś dla mnie nie jest łatwe. Lub decyduję nawet jeśli nie lubię. Ale widzę w tym sens, który przenika moje sprawnie działające mechanizmy i dociera do samego serca.
Tekst: Magda Skomro
Zdjęcie: rysunek mojej córki Igi z 2016 roku;-)