Zimowe Stanie

Myślę, że zima jest najtrudniejsza do stania i obserwowania. Ciężko jest wytłumaczyć sobie i innym, że tak po prostu stoimy na środku jakiejś ulicy i że to jest przyjemne. Lub że nam nie przeszkadza, że ma jakiś sens. Nowy Jork w zimie jest równie uciążliwy co Kraków lub Paryż. Po prostu nie ma co robić. Dodatkowo ciało odmawia posłuszeństwa. Zimno zagłusza ciekawość. Łatwo można się poczuć niepotrzebnym, bezwartościowym, ludzie dziwnie się przyglądają, gdzieś się spieszą. A Ty stoisz.

Zima ma w sobie coś unieruchamiającego. Jeśli stoisz sam na środku ulicy to nagle czujesz, że chętnie gdzieś byś przynależał. Chociażby do kółka różańcowego, jeśli trzeba. Klepanie wspólnych koronek i dekorowanie kościoła, hej! To ma sens, byle z ludźmi.

A więc nagle potrzebujesz człowieka.

Powodu do stania i czekania.

Żeby nie wyglądało że jesteś tutaj sam.

W lecie przyroda oszałamia, upał zalewa oczy, zlepiamy się ciałem z własnym ubraniem. Łatwo jest pominąć samotność.

W zimie samotność onieśmiela. Po 20 minutach stania w jednym miejscu, kiedy wszyscy Cię mijają w obojętnym pośpiechu, łatwo uwierzysz że jesteś niepotrzebny. Niepotrzebny czyli wolny? Nic bardziej mylnego. Wtedy właśnie okazuje się jak chętnie przehandlujesz swoją wolność za ludzki dotyk, zainteresowanie, obecność. Możesz iść dokądkolwiek, robić cokolwiek zapragniesz, ale nagle nic Cię nie cieszy, nic nie bawi. Jak Królowa Śniegu masz wszystko i nie masz nic.

Lodowa przestrzeń zatrzymuje. Zabiera duszę. Jesteś sobą i tym co dookoła ciebie. A w środku pustka.

Świąteczne ozdoby skutecznie neutralizują szarość. Jednak nic nie ogrzewa tej delikatnej obojętności, która otacza głowę, stopy, serce i idzie w głąb, gdzieś tam do samych trzewi gdzie mieszka smutek.

Pamiętaj o ludziach. Pamiętaj o sobie tej zimy.

Kontakt to życie.

Tekst: Magda Skomro

Obraz: Edward Hopper

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *