Dolly Parton i Wszystko co Istnieje

Kiedy byłam na studiach matka mojego chłopaka słuchała Dolly Parton. Pożyczyła mi kasetę – tak żyłam w czasach magnetofonów i walkmanów – i ja wierna fanka Dire Straits i Genesis – utonęłam w muzyce country. Teksas, kowbojskie kapelusze i laski z wielkim biustem w obcisłych jeansach. Było super, bo najlepiej jeśli nie wiecie, smakuje zakazany owoc. A country cieszyło się w latach 90-tych taką sobie opinią, zapewne na podstawie Strażnika z Teksasu.

Wiele razy słuchałam Jolene, bo rzadko można spotkać piosenkę która tak pięknie opisuje zazdrość jednej kobiety o drugą. A poza tym ja akurat w tamtym czasie dobrze rozumiałam jak to jest, kiedy jakaś dziewczyna wygarnia po prostu chłopaków jak zboże na sianokosach, a reszta (w tym ja) tylko patrzy:

“Jolene, Jolene, Jolene, Jolene

Oh, I’m begging of you please don’t take my man

Jolene, Jolene, Jolene, Jolene

Please don’t take him even though you can

Your beauty is beyond compare

With flaming locks of auburn hair

With ivory skin and eyes of emerald green”

Potem obejrzałam przypadkiem Stalowe Magnolie, obficie mocząc chusteczkę łzami wzruszenia. I tam Dolly Parton grała kosmetyczkę o wielkim sercu, która zajmowała się wszystkim od fryzjerstwa do makijażu i miała męża, który był bezrobotny. Potem mąż się ogarnął, dzięki jej cierpliwości i miłości i nawet otworzyli drugi salon. To była taka fajna opowieść, że można być ze sobą razem mimo problemów i że wszystko kończy się dobrze, bo ludzie są razem i dają sobie kolejne szanse.

W tym właśnie filmie ona mówi do swojej asystentki (również po przejściach): Pamiętaj, naturalne piękno nie istnieje. I mnie to wtedy szalenie ucieszyło, bo wyglądało na światełko w tunelu dla mnie i dla wszystkich tych dziewcząt co o poranku uciekają z piskiem do łazienki.

Nie wiedziałam, że z wiekiem wygląda się lepiej, lub się mniej przejmuje. Niepotrzebne skreślić.

No a dzisiaj przeczytałam, że Dolly Parton nie żyje. I serce mnie zabolało, bo przez te wszystkie lata mi towarzyszyła za każdym razem kiedy stawałam przed lustrem i coś mi nie pasowało. Mówiłam sobie: Daj spokój Magda. Naturalne piękno nie istnieje, zrób makijaż, dołożysz do charakteru i jakoś będzie.

Więc jutro ułożę włosy i spryskam je lakierem na sztywno, tak jak to robiono za czasów młodości Dolly Parton. A potem ubiorę stanik z push upem i pójdę podrywać świat póki jeszcze mogę.

Cześć Jej Pamięci. I will always love You.

Tekst: Magda Skomro

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *