KAZANIA I KAZNODZIEJE

W poniedziałek tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego odkryłam słuchając radia Złote Przeboje, że mylę Lombard z Lambadą. Kwestia deprywacji słuchu postępującej z wiekiem lub roztargnienia, mogę wybrać. Jeśli dołożę do tego mgłę mózgową ciężko mi będzie uznać, że szczyt możliwości intelektualnych przypada na wiek pomiędzy 50 a 60 lat. Znaczy, źródła podają od 55, a ja mam 52 więc może jeszcze wszystko się zmieni.

Natomiast resztki analitycznego umysłu pozwoliły mi bez problemu wyłapać kilka postów z gatunku “kazań”. Bardzo łatwo je rozpoznać, bo zaczynają się od słów: czemu nie widzicie, dlaczego się nie interesujecie lub jak możecie się interesować. A potem jest zestawianie poglądów tych lepszych ale nie popularnych, albo zdjęć osób które powinny cieszyć się uznaniem i poważaniem zamiast tych innych, których zdjęcia również można obejrzeć. Najpierw chcę powiedzieć, że nie lubię hejtu w żadnej postaci. Nie akceptuję, nie popieram w imię żadnej prawdy i sprawy. Uważam że zestawienie dwóch osób, z których jedna zajmuje się nauką a druga piosenkami jest krzywdzące dla obu i jest dodatkowo dziwnym rodzajem napiętnowania tej, która nauką się nie zajmuje. Pretensje natomiast do nas, ludzi że jesteśmy nie dość wychowani, nieogarnięci i zajmujemy się sprawami bez znaczenia jest hejtem skierowanym w stronę osób, które to czytają. Podobnie jak kazania w kościele w sierpniu miesiącu trzeźwości o tym, żeby nie pić bo to grzech i żeby chodzić do kościoła do ludzi którzy przyszli i są trzeźwi. Kazania jak widać, niezależnie od okoliczności, bazują na założeniu że trzeba zawstydzić tych, których wedle tej formuły można uratować i nawrócić. A kaznodzieje znają zasadę wszystkie chwyty dozwolone, bo kim my jesteśmy żeby nas jakoś dobrze traktować. Ta wybitna stronniczość połączona z rodzajem pełnej rozpaczy ale jednak pogardy, pomija zupełnie źródła zjawisk. Podobnie jak tabletki na ból zęba nie leczą zęba, tak i tutaj ślizgamy się po lepkiej powierzchni, bez zaglądania do środka. A w środku proszę Państwa jest pytanie o edukację, szacunek i demokrację. Czyli jak jesteśmy uczeni, kto nas uczy, kto wyposaża w logikę, wnioskowanie, zasady i umiejętność wyboru? I czy system szkolnictwa pruskiego, który do tej pory obowiązuje w Polsce miał przygotować światłych intelektualistów czy posłuszny narybek administracyjny w trybach funkcjonującego zaborcy. Ryba psuje się od głowy, mówią. Każdy kij ma dwa końce, podobno. Ja bym jednak była zdania, że najistotniejsze jest to co pomiędzy oraz kontekst. No i prawa fizyki: im większy nacisk tym większy opór. Dobrego poniedziałku. Zdjęcie zrobiłam przy okazji, ale ma miły łagodzący kolor i wieje optymizmem. A nam tego optymizmu bardzo trzeba!

Tekst: Magda Skomro

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *