RZECZY ODNALEZIONE czyli WSZYSTKO ZA 5 ZŁOTYCH

Lubię second handy: sklepy z używanymi ubraniami, sklepy ze starociami, kramiki różnorodności, wszystko za 5 złotych, wyprzedaże garażowe. Uwielbiam przechadzać się pomiędzy przedmiotami bez pośpiechu i bez pozornego celu, gdzie nikt się specjalnie nie spieszy, w sumie nie wiadomo co z tego wyjdzie, czy w ogóle wyjdzie, a nuż się uda? Może zobaczę coś co mnie zachwyci, poruszy, przywoła wspomnienia? A może się tylko uśmiechnę i pójdę dalej: do fajansowej figurki, starego zegara, stoliczka z połamanym blatem? Może ściśnie mi się serce i pomyślę o ciotce z Brzozowej, o czasach wojny, o suchym okrucieństwie epoki komunizmu. Może popatrzę na sprzedawcę i nagle poczuję, że czego by nie sprzedawał to kupię, kupię na pewno i jeszcze mu wmówię że to antyk, unikat, wart podwójnej ceny i oddam wszystko co będę miała w portfelu? Bo te oczy będą smutne, zabiedzone, bez porannej kawy, bez kogoś kto ściska za rękę i się uśmiecha? Musicie uważać na zakupy na Placu Nowym, a dawniej Żydowskim, na Tandecie a teraz Rybitwach, na wszystkich małych uliczkach wokół Rynku, żeby wam serce nie pękło i żebyście nie próbowali komuś zapłacić za jego cierpienie i samotność.

Poza tym możecie faktycznie trafić na coś co sprawi, że wasze dni będą pogodniejsze: stare pocztówki, pierścionek z udawanym brylantem, szal z aksamitu, filiżankę która swoje waży bo z fajansu, pomalowana w słodkie kwiatki które obiecują równie słodkie poranki. Takie poranki gdzie patrzysz przez okno i słuchasz gruchających synogarlic.

Nie lubię zamkniętych sklepów, które w nazwie mają “używane”, czuję się poszkodowana, stratna tego co w środku, tej tajemnicy i obietnicy zarazem wszystkiego co mogłabym odkryć i co mogłoby mi zadośćuczynić.

No bo jak często dostajemy w życiu drugą szansę? Ktoś wyciąga do nas rękę i mówi: och, wtedy się nie sprawdziłeś ale teraz wydajesz się być znakomity, w sam raz? Długo czekaliśmy na kogoś takiego jak ty, wiesz jak to jest: im starszy tym lepszy, haha! No nie tylko o winie mowa.

Ile razy doświadczyłeś sytuacji, że ktoś patrzy na Ciebie po latach z nadzieją, zachwytem, oszołomieniem? Rodzina straciła nadzieję, własna matka na starość już tylko dobra i kochająca jest sceptyczna co do twoich niesamowitych możliwości, a tu nagle zjawia się ktoś kto mówi: bez ciebie nie mogę żyć! Co za okazja, przypadek, ręka Boga że Ciebie tutaj znalazłem?

Skarb, mój skarb. My treasure.

Przecież my chcemy być po prostu kochani. Chcemy wyciągać te historie spod poduszki, nas samych i chcemy po raz ostatni lub przedostatni zachwycić siebie i innych. I odetchnąć z ulgą, że to życie było ważne nie tylko dla nas. I że zostaniemy z wami w waszej pamięci.

A tymczasem ostatnie odblaski jesiennego słońca padają na kurz na szybie tworząc cudowne miraże. Niech i tak będzie.

Tekst: Magda Skomro

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *