SOBOTA, CZAS ŚRODKOWOEUROPEJSKI

Sobota w Polsce dawniej oznaczała porządki. Wiedziona tą zachęcającą myślą zabrałam się za sprzątanie. W pewnym momencie zorientowałam się jednak, że upłynęły trzy godziny a ja nadal nie opuściłam kuchni i salonu. Ponieważ warunkiem uporządkowania jest chaos, uznałam to za część procesu. Nie zniechęciło mnie to zupełnie, musiałam natomiast oddać się wewnętrznej medytacji aby wszystkiego nie rzucić i nie wybiec na słońce. Jak to mówi moja koleżanka, ona też lubi porządek w domu, ale najlepiej jak ją ta czynność omija. Wewnętrzna medytacja przybrała formę analizy baśni Grimm, a dokładniej momentów gdzie mowa o sprzątaniu i specyfikacji obowiązków. I tak w Pani Zimie Staruszka tłumaczy dziewczynie jej obowiązki: ma dbać o porządek w domu, karmić koty, podlewać kwiaty, a przede wszystkim starannie słać łóżko i trzepać pierzyny tak mocno, aż pierze zawiruje w powietrzu jak śnieg. Dziewczyna wykonuje to codziennie i z takim zaangażowaniem, że puch unosi się wokół niej niczym płatki śniegu — i to właśnie to trzepanie pościeli sprawia, że na ziemi pada śnieg. Z kolei w bajce “O krasnoludkach” uboga służąca, pilna i czysta każdego dnia zamiata izbę, a śmieci wynosi na kupę przed drzwi. To właśnie podczas tego codziennego rytuału znajduje list od krasnoludków. Czyli aby być pilną wystarczy pomachać miotłą, zupełnie jakby to była parownica Karchera.

No serio? Nie są to zadania imponujące, zaczęłam je przeliczać w głowie i wyszło mi, że bez segregacji śmieci i rzeczy w szafkach, czyszczenia lodówki a nade wszystko mycia – podwójnego!: ręcznie i mopem – podłogi czy wreszcie odkurzania odkurzaczem, to z przeproszeniem te dawne standardy były nieco zaniżone. I że zapewne tylko dlatego Królewna Śnieżka mogła jeszcze szyć i robić na drutach, bo po tym umówimy się: powierzchownym sprzątaniu, mnóstwo czasu miała. Zamiast zajmować się dogłębnym znaczeniem symbolicznym cnoty pracowitości w bajkach, popatrzyłam na siebie jak na heroinę, główną bohaterkę dramatu o współczesności. Nie dość, że żyję (a przypominam, że 100 lat temu mogłoby być z tym różnie), mam menopauzę której bym nie miała, bo bym nie żyła (logiczne!) to pracuję i sprzątam, bo jestem z Europy Środkowej a to u nas rozumie się samo przez się. Moje uznanie dla samej siebie przybrało na moment formę narcystycznego uwielbienia, którego ukoronowaniem była przerwa na kawę i zakup ciemno różowego kardiganu jako ewidentnej nagrody i kropkę nad “i”. Idzie jesień i za chwilę wszystkie swetry zostaną wykupione ze sklepów lub zostaną tylko te szare i bure, w sam raz dla Kopciuszka a ja najwyraźniej celuję wyżej, znacznie wyżej. Nie sądziłam, że ambicję będę realizowała ze szmatą w dłoni, ale ostatecznie rewolucje robi się na różne sposoby.

Od dzisiaj myślę o sobie już tylko dobrze, nawet gdybym nigdy więcej nie sprzątała!  Mąż wrócił do domu i powiedział, że on teraz zrobi rewolucję w salonie. Najwyraźniej albo mnie podsłuchiwał i pozazdrościł albo, co bardziej prawdopodobne, jest jak ja z Europy Środkowej i wie na czym polega sobota. Wieczorem pooglądamy Zabójczą Broń albo Jamesa Bonda. Tam nie sprzątają i na pewno mają brudno. 

Tekst: Magda Skomro

Grafika: Banksy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *