Ewcia i Sponge Bob

Zachowania moich dzieci potwierdzają istnienie Jungowskiej świadomości zbiorowej. Dzisiejszy wniosek opieram na wykorzystaniu przez Ewkę starego dowcipu o młodej żonie i zbankrutowanym milionerze, z tą różnicą, że odwołania były lokalne a milionera niestety nie było nawet w tzw.pobliskiej okolicy.

Ewcia na odpuście kupiła wielki balon Sponge Boba. Jako fanka wędrowała z nim dzisiaj po całym Krakowie, tuląc go i równocześniej każąc wszystkim podziwiać.

Wieczorem, rozmarzona, przyszła do mnie do kuchni i ściskając swój balon powiedziała:

– Ach, fajny ten Sponge, ale marzy mi się tu cała jego drużyna!!! Wyobraź sobie mamo: wielki Patryk, olbrzymi pan Krab, Cindy i taaaki wieeelki Sponge.

– To jak będzie cała drużyna tutaj wisieć, to ja się wyprowadzam, powiedziałam zmęczona oznakami kultu jednostki, a ściślej mówiąc grupy.

Ewcia zastawnowiła się chwilkę i odpowiedziała pogodnie:

– Dobrze, mamo. Będę cię często odwiedzać.

Moje dzieci podejmują wybory łatwo i nie można powiedzieć, że ulegają za bardzo moim wpływom lub gustom;-)

Kraków, 2012

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *