NA DOBRE, NA NIEDOBRE I NA MIŁOŚĆ BOSKĄ

Listopad, można rzec, otwiera sezon na świece oraz ogólnie na palenie rozumiane w kontekście ogólnym. Można palić znicze na cmentarzach, w kominku o ile akurat nie mieszkasz w mieście, papierosy po kątach albo na balkonach – to akurat w mieście częsty zwyczaj podobnie jak siedzenie na balkonie nie wiadomo w sumie po co. Palić można klimatycznie, tematycznie, ekologicznie a nawet ezoterycznie, ponieważ w poszczególnych rytuałach różnych odmian magii i hermetyzmu spotykamy dokładne instrukcje dotyczące kolorów świec i zapachów kadzideł. Można też palić palo santo lub szałwię, a jak ktoś chce nam zaimponować znajomością świata i że on światowy,  to i tak będzie nam wmawiał że to trawa zwana również potocznie marychą.

W takich to oto miłych okolicznościach przyrody złapałam wczoraj Jerzego jak biegał po poczekalni szukając miski do palenia. Tutaj chcę nadmienić, że mamy zasadniczo dwie metalowe miski do palenia: jedną dużą a drugą malutką za to z symbolem potrójnej bogini. Jerzy zgubił większą, bo retro Merkurego, ale szybko znalazł zaraz po tym jak wysnuł przypuszczenie że ktoś nam tą miskę ukradł. Co prawda, dlaczego miskę a nie ekspres albo kasę fiskalną lub chociażby całkiem niezłej jakości mydło zapachowe, nie było wiadomo.

W każdym razie miska się znalazła, a kiedy ją odnosił to akurat przyszła moja Klientka w uroczej różowej kurtce Ciepła Owca. I ona tak patrzy na tę miskę i pyta:

  • O a po co ta miska?
  • Do palenia. – wyjaśniam życzliwie robiąc jej herbatę.
  • Palenia? Ale czego?
  • Różnie wie Pani. To w sumie zależy. Co Klient potrzebuje. Raz to będzie lista żali, raz list do Rodzica, czasami dawne zobowiązania które są już nieważne. Czasami pali się konkretne osoby…
  • Świetnie! – cieszy się Klientka. – A my też coś spalimy?
  • To zależy czy będzie taka potrzeba. Natomiast najważniejsze, że zawsze mamy taką możliwość.

Klientka wyraźnie się rozmarzyła i zapatrzyła w dal.

  • Ja chyba nigdy tak nie paliłam. Chociaż zaraz, jak byłam na studiach to zawsze paliłam i wrzucałam do Wisły karteczki z imionami byłych chłopaków.

O Marzannie nie wspomniała, może akurat nie było potrzeby lub możliwości.

W każdym razie wygląda na to, że od czasów pogańskich kiedy płonęły ogniska na święto Kupały, a wieszczka Pytia w starożytnej Grecji upalała się ziołem aby wieścić jak należy, palenie jest jedną z naturalnych potrzeb człowieka. Dodatkowo skuteczną.

Dlatego z pełną odpowiedzialnością polecam Państwu palenie, byle tylko z właściwą intencją. Przypominam że ogień oczyszcza i transformuje, w tarocie połączony jest z dworem buław. W mitologii z Prometeuszem, który przypłacił za to wieczną męką i systematycznym wyrywaniem wątroby i Hestią, opiekunką ogniska domowego. Niezależnie od tego z jaką intencją palicie, pamiętajcie aby nie palić słomianego ognia, bo ten mimo że efektowny nic dobrego na dłużej nie przynosi.

Ogień też jest kojarzony ze złością, jednak agnihorta jest rytuałem, który harmonizuje i neutralizuje.

Można też medytować z ogniem w tratace.

Ostatecznie ile intencji tyle metod i zastosowań. Palenie ognia to po prostu energia, którą można różnie wykorzystać.

Na dobre, na niedobre i na miłość boską.

Tekst: Magda Skomro

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *