NIEDZIELNE POPOŁUDNIE I SENS ŻYCIA

Tegoroczna majówka z każdym dniem rozleniwia mnie coraz bardziej. A może wchodzę coraz głębiej w kolejne warstwy zmęczenia, które powoli ze mnie wychodzi. Czytam książki. Analizuję karty na maj, robię rozkłady. Jednak jeszcze niczego nie nagrywam, nie opisuję, wszystko pozostawiam w stanie zawieszenia dokładnie takiego jakim jest niedzielne wczesne popołudnie. Cień słońca otula salon w którym siedzę, pozwalając jednocześnie na obserwację rozświetlonej ulicy. Ulica jest przyjemnie pusta, pojedynczy przechodnie chyłkiem przesuwają się po chodniku, szybko jakby chcieli pozostać niezauważeni, żeby nic nie mąciło spokoju. Z otwartych okien słychać głosy, a czasami echo niesie dźwięki, które wstrzeliwują się kaskadą w szyby okien. Przyglądam się fotografii z przedwojennego Kazimierza, gdzie starszy mężczyzna siedzi z akordeonem i psem pod murem kamienicy. Zastanawiam się ile można przeżyć w takim pustym zawieszeniu, gdzie siedzisz i na coś czekasz ale ulica jest pusta. Komu grasz i dla kogo jest ta melodia? 

Ponieważ siedzenie na wygodnej musztardowej kanapie jest przyjemne i wcale nie mam ochoty robić niczego innego, to zaczynam zastanawiać się nad sensem życia. Sens życia to całkiem niezły temat, ponieważ właściwie poza autorskimi pomysłami i hipotezami nie można mieć żadnej pewności, żadnej konkretnej odpowiedzi, więc właściwie mogę się zastanawiać do końca świata. Stawiać pytanie i weryfikować hipotezy i tak w kółko i brzmi to znacznie lepiej niż szukanie opon zimowych na początku maja, albo okazji wśród sprzętu AGD, kiedy i tak nie mam w planach żadnych zakupów. Po raz kolejny filozofia podsuwa uprzejmie sposób na zajmowanie się czymś, co trudno zakwestionować. Może poza: ładna pogoda, nieprawdaż? Czemu nie idziesz na spacer. Mogłabym, oczywiście. Ale po co zakłócać spokój dnia, kiedy można dyskretnie usunąć się na jego pobocze i tak zostać?

Wielu z nas, w przeczuciu że komuś lub czemuś przeszkadzamy swoją osobą, zdaniem, zachowaniem lub charakterem usuwa się na to dyskretne pobocze. Nie jest to złe miejsce, chociaż czasami wcale nie jest dobre. Bo jak tutaj wypowiedzieć swoje zdanie, zająć stanowisko, zaważyć na sytuacji. Obserwacja daje wytchnienie ale nie daje wpływu. Chyba że wejdzie w działanie, jednak wtedy już zupełnie inna sprawa. To tak jak modlitwa aby odpędzić złe myśli a modlitwa o to, żeby coś się zmieniło i można było inaczej. Wąska kreska interpretacyjnej zmiany.

„Jeżeli życie zostało nam dane, nie można ciągle pytać o jego sens, tylko tak je przeżyć, by spełniało się codziennie.” (Barbara Rosiek, Pamiętnik narkomanki)

Tekst: Magda Skomro

Zdjęcie: galeria LueLue

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *