Dzisiaj ostatni dzień mojego krótkiego urlopu w wersji “pomiędzy”. Pomiędzy czerwcem a lipcem, pomiędzy rokiem szkolnym i wakacjami, pomiędzy lekkim zmęczeniem a zupełnym wyczerpaniem. Kolejne dni niosły mnie na fali upałów, w których przeplatały się smutek, spokój i niepokój, czy mogę odpocząć, czym jest odpoczynek i co mi przyniesie? Kolejne alerty RCB niby fale wznoszące pomagały mi jeszcze głębiej osiąść w zrezygnowanej akceptacji, że relaks nie przebiega w atmosferze spacerów po parku i chłodnego przyjemnego powiewu szeleszczących liści, że świat po raz kolejny ma za nic moje pragnienia a może, kto wie jest odzwierciedleniem mojego rozpalonego, niezdecydowanego wnętrza, odbiciem i zewnętrzną projekcją stagnacji i ustawionych ograniczeń.
Co można robić w taki dzień jak ten? „Tak oto dążymy naprzód, kierując łodzie pod prąd, który nieustannie znosi nas w przeszłość.” (S.Fitzgerald)
Nieproszone, przychodzą wspomnienia. Zapachy, sytuacje, ludzie z przeszłości. Wygląd miast i ulic. Lata temu kiedy samochodem przemierzałam trasę z Los Angeles do San Francisco, ocean migotał i mienił się zupełnie tak samo jak prześwietlone światłem muślinowe firanki, w oczach zmęczonych gorącem eleganckich kobiet, skazanych na miękkie kanapy i wystudiowane pozy. Jednak ocean ma w sobie coś z nieskończoności, w przeciwieństwie do granic wytyczonych przez konwenanse i normy obyczajowe. Niesie w sobie materię klifu, kamieni i piasku w rozedrganym powietrzu, nad którym unosi się ciepły wiatr. Zapach benzyny i gumy z opon wzmacnia wrażenie, że można tak podróżować w nieskończoność, przed siebie drogą wzdłuż której parki krajobrazowe i turyści utworzyli kolorową mozaikę usypanych przypadkowo kamieni na tle niebieskości, błękitu i żółci. Mogłam podróżować i być kim tylko zamarzę. Jednak, czy to prawda?
Podobno “Nie można przeżyć na nowo czasu, który się już raz przeżyło” (S.Fitzgerald). Jednak można przeżywać w nieskończoność tęsknotę, która urozmaica brak bieżących zdarzeń. Czy tęsknota wystarczy do życia? Co w zamian? Bo chyba nie amerykański tydzień w pobliskim supermarkecie? Czy to ma być wszystko co zostaje z marzeń?
„wywołaj drzewa jedno i drugie
aż stanie las” (Z.Herbert)
Wywołaj samego siebie słowo po słowie aż stanie życie. A kiedy poczujesz że żyjesz, rób cokolwiek co ma dla Ciebie sens.
Ja w takim przypadku zawsze wybieram pisanie.
Tekst: Magda Skomro

