Opowieści z życia

Ciało Błogosławione Smakiem Śliwki

Bez kategorii Opowieści terapeutyczne Opowieści z życia

Jesień przybiera na sile. Rześkie powietrze zamiast pobudzać coraz bardziej mnie rozleniwia. Śliwki w czekoladzie są coraz mniej lepkie, ich skorupka jest twardsza, zachęcająco gładka zostawia palce czyste. Pierwszy kęs śliwki jest świętem łączenia przeciwieństw, zwłaszcza jeśli dołącza do niej łyk ciepłej, gorzkiej kawy. Świat robi się na chwilę odrobinę bardziej przyjazny, podobnie jak wtedy […]

Ciało Błogosławione Smakiem Śliwki Czytaj więcej »

Pamięć Ciała

Bez kategorii Opowieści terapeutyczne Opowieści z życia

Moje ciało bardziej pamięta ból niż przyjemność. Nawet teraz po tylu latach pamięć niewygody, dyskomfortu i dopasowania nieustannie wraca. Objawia się w przyzwyczajeniach: nawyku akceptacji tego co jest, zastanowienia czy rzeczywiście coś mnie uwiera i przeszkadza, pierwszej myśli: że trzeba przeczekać. Ból minie. A dokładniej zamieni się w ustalone wrażenie, które po prostu jest. Mój

Pamięć Ciała Czytaj więcej »

W Poszukiwaniu Siebie

Bez kategorii Opowieści terapeutyczne Opowieści z życia

Dzień zaczynam od postawienia rozkładu kart Lenormand, a potem dokładam do nich rozkład z kart Tarota i próbuję się przebić przez skorupę z rzeczywistości i snu rozpuszczanego z wolna kawą w strukturę znaczeń. Moich znaczeń, bo to jest moje życie. Podobnie jak noc pełna niedokończonych obrazów i rozmów, które zawsze są znaczące a rano stają

W Poszukiwaniu Siebie Czytaj więcej »

Głosy

Opowieści magiczne Opowieści z życia

Kiedy siadam i zamykam na chwilę oczy, przychodzą do mnie Głosy. Mówią o przeszłości, mówią o przyszłości. Różne rzeczy: dobre i złe, bez rozróżniania. Jak świadkowie, krzesła na placu Bohaterów Getta. Jak każda pamiątkowa tablica – informują; co zrobisz z tą wiedzą to Twoje. Budzą mnie rano, kiedy światło zaczyna sączyć się w szczelinach rolet.

Głosy Czytaj więcej »

Slogany

Bez kategorii Opowieści terapeutyczne Opowieści z życia

Lato sprzyja sloganom: fun and sun, mega impreza, relaks na maksa, wakacyjny luz. Te sezonowe slogany, zużyte jak gazetowy papier po frytkach mieszają się z hasłami z poprzedniego sezonu, a może i sprzed dwóch: porządny człowiek, bolszewicki kolaborant, chuligan, trzeba zrozumieć, oni nie rozumieją, czemu oni nie wiedzą, dlaczego protestują, czemu nie wychodzą na ulicę,

Slogany Czytaj więcej »

DZIESIĘĆ MIESIĘCY I 60 DNI

Bez kategorii Opowieści terapeutyczne Opowieści z życia

Gdzie jest dobry moment, aby ocenić własny proces żałoby? Gdzie ja jestem, a może nie jestem? Czy to jest wtedy kiedy piję kawę i nagle przypominam sobie, że jest czerwiec a w sierpniu umarła moja Matka? I że to pierwszy koniec roku szkolnego kiedy nie zapytała moich dzieci jak tam, a one jak zwykle nie

DZIESIĘĆ MIESIĘCY I 60 DNI Czytaj więcej »

BĘDZIE CO MA BYĆ CZYLI PIERWSZY DZIEŃ WAKACJI

Bez kategorii Opowieści z życia

Słodycz pierwszego dnia wakacji rozbujała się, rozgościła rozłożyście nad Krakowem jak wielka szklana kopuła oranżerii. Ulice opustoszały i jedynie ulotne myśli niby kłębowiska na wpół przezroczystych motyli wznosiły się i opadały tworząc subtelny wir wędrujący po chodniku. Puste miejsca w kawiarniach przypominały o wyjazdach, koloniach, pociągach i całym tym nienaturalnie ożywionym ruchu związanym z podróżowaniem,

BĘDZIE CO MA BYĆ CZYLI PIERWSZY DZIEŃ WAKACJI Czytaj więcej »

W Cieniu Lata

Bez kategorii Opowieści z życia

Popijając pistacjowo-waniliową kawę przyglądam się jak słupek temperatury wolno ale nieubłaganie idzie w górę. Noc świętojańska uruchomiła ukryte moce natury i z dnia na dzień robi się coraz bardziej gorąco. W moim gabinecie zasłoniłam rolety i kotary, zapaliłam świeczkę i kadzidło wmawiając sobie, że wiernie odtwarzam klimat Indii – tych Indii które piją kawę, mają

W Cieniu Lata Czytaj więcej »

Lot w Tignes

Bez kategorii Opowieści terapeutyczne Opowieści z życia

To były wakacje u podnóża Mont Blanc. W Tignes, luksusowym kurorcie dla bogatych turystów. Poniżej zostało Chamonix, urocze drewniane miasteczko i tysiące roześmianych ludzi. Tutaj w Tignes było inaczej, wyżej, bardziej kręto. Dojechaliśmy w nocy serpentynami, między mną a stromą przepaścią jedyną granicą były drzwi samochodu. – Mamy małych dziewczynek tak łatwo nie umierają, mruczałam

Lot w Tignes Czytaj więcej »